Głód, wytrysk i naleśniki
Siedzę w pracy jak na szpilkach
Przez ostatnią godzinę nerowo patrzę na zegarek
Po głowie chodzi mi tylko jedna myśl…
SEX
Nie było go dawno (sexu rzecz jasna)
jadąc do domu myśle o tym, czy ktoś mnie w nim powita, czy będzie…
Nie wyjmowałam nawet klucza z torebki, przekonana, że drzwi są otwarte.
Były.
Wpadłam jak strzała.
Gdzieś po drodze między drzwiami a kuchnią gubię torebkę. kawalek dalej na ziemi ląduje kurtka
potem okulary
wchodzac do kuchni rozpinam bluzkę
podchodzę do męża i łapię go za rozporek
patrzy na mnie i usmiecha się: – idziemy do sypialni? – pyta zaczepnie…
Niestety najpierw musiałam jeść naleśniki. Zrobił obiad… który ostudził nieco mój zapał
Talerze wylądowały w zlewie, a my wreszcie w sypialni… rozbierając się po drodze
jakaś rozmowa o minionym dniu, o jego problemach w pracy…
Gdy lądujemy razem w łóżku
nasze ciała
dotyk
pocałunki
cała reszta odchodzi w zapomnienie
I znów pieprzymy się jak króliczki
ostro i szybko
czysta namiętość, którą kończy silny orgazm
znacznie silniejszy niż zwykle
(zawsze tak się dzieje, gdy długo się nie kochamy wyposzczone ciało głodne drugiego)
Patrzyłam na to jak kończy, jak jego ciało przeszywa dreszcz
ten grymas na twarzy
i skurcze… tryskająca na mój brzuch ciepła sperma
Niesamowicie podnieca mnie jego wytrysk. Patrzenie na to.
– Twój wytrysk powinien być na poczatku sexu- to lepsze niż jakakolwiek gra wstępna !
